Manuela

Posted: 19/01/2014 by kasiek7 in Journey, Mexico
Tagi: ,

Manuela To zdjęcie już znacie, ale bohaterkę przybliżę… To jest Mauela. Przychodzi codzień do Aqua Azul (wodospady) sprzedawać trzcinę cukrową (na zdjęciu poniżej), którą tu żuje się dostarczając organizmowi wody (dość słodkiej). Na głowie towar do sprzedania, a w tobołku – jak dobrze Iza zgadła – dzidziuś. To 3-miesięczny synek Manueli – Victor. W domu, ze swoją Mamą, zostawiła jeszcze 3-letnią córkę, a do pracy przychodzi z 4-letnią Siostrą, która przygląda się nam ciekawie, choć nie porozmawia, bo zna tylko miejscowy język, nie zna hiszpańskiego.

This picture you already now, but I would like to tell you more about the girl. This is Manuela. She comes to Aqua Azul (waterfalls) everyday to sell sugarcane (at the picture below), that you can chew to get some water (sweet one). On her head, there is a bowl full of stuff to sell and inside the wrap – like Iza guessed – a baby. This is Victor, 3 months old son of Manuela. At home she also left her 3-years old daughter and she comes to work with 4-years old sister, who looks at us with curiosity but she cannot talk with us as she doesn’t know spanish, only her native language.

cańa czyli trzcina cukrowaManuela jest nas ciekawa i nieustannie się dziwi:

– że mam tylko jednego Brata i ani jednej siostry

– że nie mam męża

– że znajomi nasi mają dziecko, ale zostawili je w domu – dlaczego?

– że tak daleko jest do Europy, że tyle trwa lot…

Ale żartuje sobie jak nastolatka i chcichocze z koleżanką swoją Rosą, kiedy chłopaki zrzucają ciuchy i idą się kąpać.

Za chwilę zaś przyprowadza jeszcze inne dziewczyny z dzieciakami, co sprzedają, co mogą…

– Podarujesz mi trzcinę? – pyta jedna z dziewczynek. Sama taką trzcinę sprzedaje, więc myślę, że to na sprzedaż weźmie. Ale dziewczynka otwiera paczuszkę i częstuje inne dzieci, a potem sama zadowolona zaczyna żuć.

– A chleb mi podarujesz? – pyta, kiedy wyciągam prowiant. Częstujemy więc wszystkich suchym chlebem tostowym, ale prawdziwym hitem są bułki z serem żółtym a’la Hochland, które rozdają nasi znajomi…

Manuela is interested in us a lot and she is all the time surprised:

– that I only have one brother and no sisters at all

– that I don’t have husband

– that our friends has a daughter but they didn’t bring her with them – why?

– that Europe is so far and the flight is so long

But she jokes a lot like a teenager and giggles with her friend Rosa when our guys take off their clothes and go to swim. In a while she also brings some more girls with some kids who sells everything.

– Will you give me your sugarcane? – one of the small girls asked and I’m sure she wants it to sell it but when she gets the bag she treats all other kids and chew some herself.

– And will you give me your bread? – she asked me when I take out our food. So we give to all plain toasted bread, but the greatest hit is some rolls with yellow cheese a’la Hochland that our friends gives to them…

Reklamy
Komentarze
  1. kozik pisze:

    Prawie jak wyjazd na Misje… Oj wy to macie serce 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s