Blondynka na Rucu Pichincha / Blonde on Rucu Pichincha

Posted: 13/04/2014 by kasiek7 in Ecuador, Journey
Tagi: ,

Rucu Pichincha Ta historia musi zacząć się dużo wcześniej – na wszystkich poprzednich wycieczkach, kiedy to mój przewodnik polecał porządne obuwie, a potem gotowałam się w górskich butach, podczas gdy przechodzący obok ludzie byli w tenisówkach, sandałkach, a Rysiek w klapkach.

This story has to start much earlier on all previous trips, when my guide recommended decent shoes, and then I was extremely hot in mountain boots while other people around were in sneakers, sandals and Rysiek was in flip-flops.

 

Kiedy więc planowaliśmy szybki wypad (pan z hostelowej recepcji zapewniał nas, że to maksymalnie godzinny spacer) na wulkan Rucu Pichincha (4696m) przy Quito, a później na cały dzień do centrum miasta – podjęłam wspaniałą decyzję i ubrałam sandałki. Godzinny spacer okazał się dwugodzinną wspinaczką na skalisty szczyt, gdzie można było w zakamarkach nawet śnieg zobaczyć. Zejście było prawie równie długie, w dodatku we mgle i gdyby nie spotkana grupa z przewodnikiem górskim, który mnie dosłownie zniósł z jednej skałki – Rysiek miałby trudny orzech do zgryzienia;) Komentarzy ludzi na trasie, na widok mojego obuwia, upubliczniać nie będę. Zdecydowanie czułam się największą blondynką na całym szlaku;) Za to satysfakcja ze wspinaczki i widoki fantastyczne! Zdjęcia z dedykacją dla Magdy, Artura i Marka oraz wszystkich miłośników gór!

Ps. Wszelkie konotacje z Beatą Pawlikowską są przypadkowe;)

So when we planned a quick walk (a guy from the hostel front desk assured us that this is maximum an hour walk) to Rucu Pichincha volcano (4696m) at the neighbourhood of Quito, and laterwe planed to spent a day in the city center I made a great decision and I wore sandals. An hour walk turned out to be a two-hour climb to the rocky summit, where you could even see snow in the corners . The descent was almost as long, in addition to the fog, and had not met a group with a mountain guide who literally get me down from one rock Rysiek would have a tough nut to crack😉 I will not ​​publish all the comments of people on the road when they saw my shoes.  Definitely I felt the greatest blonde on the trail😉 But the satisfaction of climbing and the views were fantastic! Photos with the dedication to Magda,Artur and Marek, and all lovers of the mountains!

Ps. Any connotations with Beata Pawlikowska  (polish traveler ) are random😉
Reklamy
Komentarze
  1. Justynusek pisze:

    cudowne widoki 🙂 śledzę z zapałem wszystkie odcinki bloga – na razie ten jest moim ulubionym :):):) Buziole!!! PS. Sandałki na śniegu wyglądają superancko 🙂

  2. mamcia pisze:

    A przecież nawet jako mała dziewczynka nie miałaś jasnych. Zdjęcia z wyprawy rzeczywiście piękne.

    • kasiek7 pisze:

      Co lepsze – zawsze się śmiałam z tych wszystkich „blondynek”, co w góry na obcasach lub w miniówkach szły:)

  3. Iza pisze:

    :))) przyznaj się chciałaś dorównać wyczynowi Ryśka w klapkach… Przepięknie 🙂

  4. Kayorkton pisze:

    Hehehe:D no ja jednak polecam trekingi nawet przy 40 stopniach:P:P
    Super zdjęcia!! Następnym razem dla mnie poproszę ze środka wulkanu:P
    Tylko, żeby był aktywny!!!! :D:D

  5. bozenaswachta pisze:

    tytuł wydarzenia -boski 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s