Krótka historia długiej podróży / Short story of long journey

Posted: 22/06/2014 by kasiek7 in Bolivia, Paraguay
Tagi: , , , , ,

DSCN1538Chwile spędziliśmy w Sucre-oficjalnej stolicy Boliwii i pędzimy dalej. Choć pędzimy to niezbyt dokładne określenie naszej całonocnej podroży do Tarija, a stamtąd całodziennej podroży do Villamontes. Stąd już ma być prosta droga do Asunción – stolicy Paragwaju. Ale jak to w podróży bywa – tym razem żaden z pięciu bankomatów w mieście nie chce współpracować z naszą kartą; a pieniądze na „czarną godzinę” starczą nam tylko na jeden bilet; jedyny autobus przez granicę jest o 2 w nocy, a dworzec nie za bardzo…, jedyne biuro, co sprzedaje bilety zamyka się z naszymi bagażami wewnątrz, zanim wracamy z nieudanej wyprawy po fundusze, a w mieście jest festiwal więc nawet opcja – odpocznijmy gdzieś i pomyślmy do jutra okazuje się niemożliwa….

We spent a moment in Sucre – an official capital of Bolivia and we rush on. Although “rush on” it is not adequate to our overnight trip to Tarija, and from there a day-long trip to Villamontes. From here it supposes to be a simple way to Asuncion – Paraguay’s capital. But as at the trip happens – this time none of five ATM in town do want to cooperate with our card; and money for „rainy day” we have enough for only one ticket; only bus across the border is about 2 in the morning, and the bus terminal is not really nice place … the only agency that sells tickets closes with our luggage inside, before we come back from walks to ATMs, and there is a festival in the city so even an option to rest somewhere and think tomorrow turns out not to be possible….

DSCN1556W końcu jednak, sześć dobrych godzin, parę kanapek i kilka rozmów później – wsiadamy do autobusu, z biletem „z odroczoną płatnością”, za który mamy zapłacić po przyjeździe do Paragwaju. Niech żyją ludzie dobrej woli!

Uff – koniec przygód – myślę, ale ani się obejrzeliśmy, jak w środku nocy, w środku pustkowia, stoimy wzdłuż dołu w rzędzie, każdy z całym dobytkiem przed sobą i zaczyna się najdłuższa i najbardziej szczegółowa kontrola graniczna, jaką przeżyłam…

– Czy to aby na pewno mój paszport? (kto widział moje zdjęcia wie, dlaczego…) Od kiedy znam grupę? – Jaką grupę? – pytam zdziwiona – Aaa … nie znam ludzi – przyjechałam tylko tym samym autobusem z nimi…

– Podróżuję sama?

– Nie z chłopakiem.

– I poznałam go dopiero co w autobusie?

Zaczynam powoli się zastanawiać czy ja to ja… i o co chodzi… no i co Rysiek szmugluje? Przesłuchują go bowiem i przeszukują przy innym stole…

W końcu jednak Pan się uśmiecha, zapewniając że wierzy mi na tyle, że nie będzie kazał mi rozpakowywać całego dużego plecaka, wertować mojej książki i obszukiwać kieszeni (jestem jedyną szczęściarą z 40 osób), sprawdzi tylko mały plecak. Witamy w Paragwaju!

Autobus jedzie 21h, z czego jakieś 16h poprzez jeszcze kilka „rutynowych” już kontroli; pośród niczego, drogą pełną błota, z którego autobus trzeba wypychać i wykopywać,. Za oknem deszcz, w środku wilgoć, spocone ciała, śmieci na podłodze i wątpliwy zapach toalety.. Podróż nie dla wrażliwych… Za to u kresu drogi czekają luksusy i prawdziwie gorące przyjęcie:) Ale o tym następnym razem…

In the end, however, six hours, a few sandwiches and a few conversations later – we get on the bus, with the ticket of „deferred payment” for which we plan to pay upon arrival to Paraguay. Thank you people of good will!

That is the end of adventures I think, but in the moment there we are – in the middle of the night, in the middle of nowhere, we stand in a row along the ditch, each with the bags/backpacks/suitcases in front of them and there it starts the longest and most detailed border control that we have survived

– Is it certainly my passport? (who saw my pics knows why …) and since when I know the group?

– What group? – I asked surprised – Ah … I do not know the people, I have just arrived by the same bus with them.

– So do I travel alone?

– No, with my boyfriend.

– And I just happen to know him on a bus?

I’m beginning to wonder slowly if I’m me … and what is going on … and what Rysiek is smuggling? They interrogate and search him at another table …

In the end, however, the officer smiles, and tells me to trust me enough no to ask me to unpack my whole backpack, looking through the books and search my pockets (I’m the only lucky one out of 40 people) and check only a small backpack. Welcome to Paraguay!

Bus rides takes 21h of which 16 we drive with a few „routine” controls, in the middle of nowhere, on the road full of mud, from which bus must be pushed and digged. Outside the window it is raining, inside it is humid, a lot of sweaty bodies, rubbish on the floor and the doubtful smell of the toilet… Travelling is not for sensitive people … But at the end of our trip there are some luxuries waiting and truly warm welcome 🙂 But about it we will write next time …

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s