Jak to w Junanie było / Yunnan welcome to…

Posted: 27/09/2014 by kasiek7 in Chiny, Journey
Tagi: , , , , , , ,

LijiangA my już w Wietnamie! Zanim jednak opowiemy o naszych tu początkach – jeszcze szybko parę słów o Junanie. Była to ostatnia prowincja, jaką odwiedziliśmy w Chinach. Oczywiście szlakiem UNESCO, choć nie zabrakło też mniej uczęszczanych miejsc, poleconych przez przesympatyczną właścicielkę Dali Ninghai Guesthouse (polecamy!)

And we are already in Vietnam. But before we tell you about our beginnings here – yet quickly a few words about Yunnan. It was the last province, which we visited in China. Of course, following the UNESCO trail, although there were also less frequented places recommended by lovely owner of Dali Ninghai Guesthouse (definitely recommended!)

I tak najpierw odwiedziliśmy właśnie Dali. Miejscowość u podnóża góry Cangshan, nad jeziorem Erhai. Skusiła nas pogoda i przygoda więc zaraz pierwszego dnia wskoczyliśmy na rowery, by ruszyć drogą wokół jeziora do starego, tradycyjnego – a jeszcze niepłatnego – miasteczka Xizhou.

Firstly we visited Dali. City at the foot of Cangshan mountain, at the Erhai lake. The weather and adventure tempted us so the very first day we hopped on the bikes to cycle around the lake to the old, traditional – and still unpaid – Xizhou town.

 Kolejnego dnia postanowiliśmy wyruszyć w stronę gór. Chcieliśmy jednak uniknąć zatłoczonych i słono płatnych szlaków turystycznych – wybraliśmy się wiec tam, gdzie miejscowi czyli do jednej z dolinek, uważanej za najpiękniejszą w okolicy.

The next day we decided to go to the mountains. But we wanted to avoid the crowded and paid hiking trails – so we went where the locals go to one of the valley, considered the most beautiful in the neighborhood.

W samym Dali nie sposób też ominąć było głównej atrakcji turystycznej, czyli starówki. Na zdjęciach poniżej również okolice jeziora oraz mniej turystyczny, ale robiący wrażenie miejscowy Uniwersytet.

In Dali it cannot be missed the main touristic attraction that is Old Town. The pictures below show also the lake and less touristy, but an impressive local University.

Drugim naszym turystycznym celem był Lijiang. Tu już nie było tak różowo. Stara cześć miasta, choć rzeczywiście ładna, zamieniła się w olbrzymie targowisko handlowe, w dodatku z płatnym wejściem (choć dla nas się i boczna, niepłatna uliczka znalazła).

Our second must-see place was Lijiang. Here it was not so rosy. The old part of the city, although really pretty, turned into a huge commercial marketplace with paid entrance. (although we were showed an unpaid alley too).

Naxi – choć mniej znane i z gorszym połączeniem komunikacyjnym, zrobiło na mnie zdecydowanie lepsze wrażenie. Było spokojniej, mniej tłoczno, a równie uroczo, jak w samym Lijiang. Tylko wyczekiwane Muzeum okazało się fiaskiem – w trakcie przeprowadzki chyba, bo w salach było ciemno, w gablotach tez, a większość opisów była wyłącznie po chińsku. Za to „za darmo i otwarte non stop”:)

Naxi – though less known and and with much worse transport, impressed me much more! It was quieter, less crowded and just as lovely as Lijiang. Only awaited museum turned out to be a fiasco. It must be under restoration or so as it was dark in the halls, in the cabinets too, and most of the descriptions were only in Chinese. But “For free and open non-stop” 🙂

Na koniec zwiedzania Junanu zostawiliśmy prawdziwą perełkę. Obszary już graniczące z Tybetem:) Piękne góry, chmury, kręte drogi, długa podróż, ale przyznajcie sami – było warto! I na pewno jeszcze tam wrócimy kiedyś na polecany kilkudniowy trekking z Yubeng village, odciętej od świata. Kto się pisze?:)

For the end of the Yunnan tour we left a real gem. Tibet boarder 🙂 Beautiful mountains, clouds, winding roads, long journey, but it was worth it! We definitely will go back there one day to do a recommended few days trekking from Yubeng village (cut off from the world). Anyone going with us?

 

Reklamy
Komentarze
  1. Izzi pisze:

    Ja ja ja się piszę 😀 zakochałam się w dolince, w górskich widokach…. oszalałabym albo mój aparat od detali…. przeglądam zauroczona i czasami przyznaję, że czasami przyglądam się i już widzę co bym pstryknęła 😀 rewelacyjny finish made in China 😉

  2. kasiek7 pisze:

    😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s