Cộng hòa xã hội chủ nghĩa Việt Nam

Posted: 07/10/2014 by rysiekmirek in Journey, Wietnam
Tagi: , , ,

Hanoi (115)Tak po wietnamsku brzmi pełna nazwa państwa, którego nie mogliście się już doczekać na blogu 😛 Wietnam! Zawsze chciałem/chcieliśmy pojechać do Wietnamu i oto jesteśmy ! 🙂

So, in Vietnamese is the full name of the country, which you could no longer wait on the blog 😛 Vietnam! I’ve (we) always wanted  to go Vietnam and here we are! 🙂

 

Granicę pieszo przekraczamy w Chińskim Hekou. Już na wyjazdowej kontroli celnej jesteśmy atrakcją dla kontrolujących nas, pewnie znudzonych pracą celników, którzy każą nam wpakować wszystko co mamy we wszystkich pleckach! Ktoś kto widział nasze plecaki pewnie nie dziwi się, że kontrola zajęła nam blisko godzinę, ale przebiegła w miłej atmosferze przyjacielskiej pogawędki przy rozpakowywaniu i pakowaniu plecaków. Przechodzimy przez most graniczny i drugi urząd celny i tu niespodzianka dostajemy wizę tylko na 11 dni, a nie jak obiecał pan konsul w Warszawie na 30 dni. Niestety na granicy nikt za bardzo nie chciał/nie znał angielskiego więc nie udało się nam za wiele wynegocjować w sprawie wizy. Idziemy do miasteczka Lao Cai na pociąg do stolicy Hanoi. Już na stacji widać że Wietnam w przeciwieństwie do Chin to kraj bardzo turystyczny, na stacji aż bieli się od przyjezdnych. Do Hanoi jedziemy pociągiem w najniższej z możliwych klas – nie ma luksusu, ale jest ciekawie 🙂

We crossed the border on foot in Chinese Hekou. Already at the exit control on the border we are attraction for controlling us, probably bored with their work, officers who ask us to shove everything we have in all our backpacks! For those of you who have seen our backpacks is no surprise that control took us nearly an hour, but ran in a relaxed atmosphere, friendly chat during unpacking and packing backpacks. Then we cross the bridge and other customs and surprise, we got a visa for only 11 days instead of 30 days promised by consul in Warsaw. Unfortunately, on the border no one really wanted or didn’t know English so we couldn’t negotiate a lot about visa. We went to the train station in Lao Cai town to catch something going to capital – Hanoi. Already at the station we noticed that Vietnam, in contrast to China, is very touristic country, the station turned white because of the visitors. We go to Hanoi in the lowest possible class train – no luxury, but it was interesting 🙂

Hanoi jest stolicą tego mającego nieco ponad 90 milionów mieszkańców państwa o powierzchni zbliżonej do powierzchni Polski (a na mapie nie wygląda). Miasto leżące na północy od dawna skłaniało się ku Chinom i komunizmowi w przeciwieństwie do położonego na południu Sajgonu (od 1976 nazywa się Ho Chi Minh). Hanoi jest dość zatłoczone (zamieszkuje go ok. 6,5 mln ludzi), pełne wszędobylskich skuterków, masa ludzi zarówno białasów jak i lokalnych. Nie ma za wiele wysokich budynków i jest tropikalnie gorąco – naprawdę gorąco – jak się później okazało niemal cały Wietnam jest taki o tej porze roku. Stara część miasta dość ładna, budynki kolonialne, małe jezioro i spory stalowy most znajdują się w granicach „old town”. Obok mostu znajduje się też jeden z dłuższych murali jakie przyszło nam oglądać. W Hanoi można również zobaczyć jedyny w swoim rodzaju teatr kukiełek na wodzie, nie omieszkaliśmy iść i zobaczyć to na własne oczy jak to wygląda. Naprawdę ciekawe: muzyka, śpiew, kukiełki, efekty specjalne i duży basen/jeziorko w teatrze, a to wszystko po Wietnamsku – ciekawa kombinacja 🙂

Hanoi is the capital of this having just over 90 million inhabitants country with area close to the area of Poland (on the map doesn’t look like that). Hanoi located in the northern part of the country since quite long has been turned towards China and communism as opposed to located in the south Saigon (since 1976 called the Ho Chi Minh City). Hanoi is rather crowded (it is inhabited by approx. 6.5 million people), full of ubiquitous scooters, a lot of people, both whites and local. There is not so much of tall buildings and it’s tropically hot – really hot – as it turned out almost the entire Vietnam is like that that at this time of year. The old part of the city is quite pretty, colonial buildings, a small lake and big steel bridge are within the old town. Next to the bridge there is also one of the longest murals we seen. In Hanoi, you can also see the unique water puppet show, we didn’t miss it and we went to see for ourself how it looks like. Really interesting: music, singing, puppets, special effects and a large swimming pool / lake in the theater – all that in Vietnamese – an interesting combination 🙂


Ha Long Bay to zatoka oddalona o ok 3h drogi od stolicy, bardzo charakterystyczna z wieloma wyspami, wystającymi z wody skałami i pięknymi jaskiniami. Wizyta w zatoce to to co koniecznie trzeba zrobić będąc w Hanoi, więc i my się tam wybraliśmy na wycieczkę trwającą dwa dni z nocowaniem na łodzi. Dla nas, po doświadczeniu już podobnych krajobrazów w Pha nga Bay w Tajlandii widoki nie okazały się zaskakującym zaskoczeniem 🙂 Nie zrozumcie mnie źle jest pięknie, malowniczo i dość spokojnie jak na ilość turystów przewijającą się przez zatokę. Naprawdę warto! Zresztą zobaczcie zdjęcia poniżej. Dodatkowo ekipa, która zebrała się na statku, którym płynęliśmy okazała się fajna, a znajomości zawiązane na łódce przetrwały dłużej niż tylko te dwa dni. Przy tej okazji pozdrawiamy Esther, Tiny, Seul, Gilberto, Manon, Pauline, Deivis, Rowell i resztę ekipy.

Ha Long Bay is a bay situated about 3 hours drive from the capital, very characteristic with many islands, rocks protruding from the water and beautiful caves. Tour to the bay is a must to do while you are in Hanoi, so we also took a tour to the bay for two days and one a night which we spent on the boat. For us, after experience a similar landscapes in Pha Nga Bay in Thailand, views weren’t a surprising surprise 🙂 Do not get me wrong is a beautiful, picturesque and pretty quiet for the amount of tourists that runs through the bay. Really worth it! Anyway, look at the pictures below. In addition, people who we met on the ship were very cool  our friendship survived longer than just these two days. By this occasion greetings for: Esther, Tiny, Seoul, Gilberto, Manon, Pauline, Deivis, Rowell and the rest of the team.

Aaa zapomniałbym….dość łatwo w Wietnamie być milionerem wystarczy mieć ok 160 zł to już 1 milion Wietnamskich Dongów 🙂

Oh I almost forgot …. in Vietnam is quite easy to be a millionaire – having around 50 $ is enough to have 1 million of Vietnamese Dong 🙂

Reklamy
Komentarze
  1. mamcia pisze:

    Z tego opisu tchnie spokojem i delikatnym urokiem. My z tatą też się cieszymy, że Chiny za Wami. Mural jak praca dziesięciolatka, ale ładny. Widzę, że ze smoków przerzuciliście się na żółwie. Jaskinia piękna. Buziaki!

    • kasiek7 pisze:

      Oj, tak – trochę się zrelaksowaliśmy w Wietnamie:) Mural robi inne wrażenie w swojej długości i wielkości niż na zdjęciach, a żółwie… przez Izzi, nie Wietnam;) Buziaki!

  2. ryan pisze:

    Fajnie, dodam tylko, że na zjeździe z estakady na zdjęciu 228, Pani na z czerwonymi firankami na bagażniku roweru wykonuje nieprawidłowy manewr skrętu na lewy niedowolny pas ruchu pod prąd, bez oświetlenia i bez kasku (art 34 pkt 1, 2, 3 kodeks drogowy) Na jej usprawiedliwienie dodam, że prawidłowo ustępuje pierwszeństwa 74 pojazdom pędzącym z drogi uprzywilejowanej… ;-P

    • kasiek7 pisze:

      😀 I to jest właśnie cała kwintesencja zasad ruchu drogowego w Wietnamie:)

    • rysiekmirek pisze:

      Nawet nie wiesz jak taki brak zasad ułatwia/uplynnia jazdę, serio! Jeździłem już pare razy po Wietnamie na skuterze i naprawdę nie ma korków bo wszyscy jeżdżą bez zasad na wyczucie 🙂 Czerwone nie czerwone cały czas wszystko w ruchu – musi jakiś meteor chyba spaść żeby to zatrzymać 😛

      • ryan pisze:

        o kurcze, a u nas mają montować nad skrzyżowaniami kamery z czujnikami przejechania na „późnym żółtym”, „prawie już czerwonym” czy „no i znów brakło tyci tyci tyci…”

  3. Iza pisze:

    Hej 🙂 i jeszcze trafiacie na sesje zdjęciowe? Mural to mozaika? Super żółwie 🙂 Pytam, bo Ryśku nie wiem czy wiesz, o muralach w Łodzi… właśnie powstają kolejne http://www.urbanforms.org/Aktualno%C5%9Bci/pl/197/
    Selfi na ‚wysięgniku’, niezłe… i jakie praktyczne w krajach z trudnościami językowymi 😉
    Pozdrawiamy… i zaczynamy zazdrościć ciepełka 😉

    • kasiek7 pisze:

      Ano chyba ostatnio był sezon ślubny, bo sporo było sesji dokoła – i w Chinach i w Weitnamie… a mural to mozaika:) „Wysięgnik” – baaardzo popularny w Azji:) Czego tu już nie wymyślili… Przesyłam trochę ciepełka!

      • Iza pisze:

        Murale… będzie więcej… na razie nic nie mówię 😉 chyba w tej wielkości i mozaice tkwi główna atrakcja? Chociaż ja tam lubię bardzo uliczną sztukę, im ciekawiej tym lepiej 🙂 Zaciekawiłaś mnie tymi wynalazkami 🙂
        O takim ruchu wielokierunkowym kiedyś przywieźliście pierwsze relacje chyba z Grecji? Zadziwiające jest, że oni się w tym łapią 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s