Ciemna Strona Turystyki / Dark Side of Tourism

Posted: 02/11/2014 by kasiek7 in Journey, Wietnam
Tagi: , ,

ulice Sajgonu_Saigon streets Na koniec naszej wietnamskiej wędrówki dotarliśmy do Sajgonu. Jest to największe miasto w Wietnamie i niegdyś było stolicą kolonii francuskiej, a później Wietnamu Południowego. Po zjednoczeniu kraju, Sajgon został przemianowany na miasto Ho Chi Minh, na cześć wodza, o którym pieszczotliwie mówi się „wujek”. Miasto jednak dziś najczęściej nazywane jest Sajgonem i jest najbardziej zamerykanizowanym, czy jak kto woli – zeuropeizowanym miejscem w Wietnamie.

 At the end of our Vietnamese journey we came to Saigon. It is the largest city in Vietnam and was once the capital of the French colony, and later the capital of South Vietnam. After the reunification of the country, Saigon was renamed Ho Chi Minh City, in honor of the leader, which is affectionately calleduncle”. The city, however, is still today most often called Saigon and is the most americanized, or if you prefer – westernized place in Vietnam.

Mówi się, iż w Sajgonie nie ma co zwiedzać. My jednak sporo czasu spędziliśmy w ogromnym i ciekawym Pałacu Niepodległości. Obejrzeliśmy też katedrę Notre Dame, zabytkowy budynek poczty oraz Ben Thanh (jeden z bardziej znanych w Wietnamie rynków). Mieliśmy także czas na nadrobienie zaległości towarzyskich – za gościnę dziękujemy Estebanowi z Hiszpanii, z którym udało nam się spotkać po sześciu latach.

It is said there is not much to visit in Saigon. However, we spent a lot of time in an interesting and a huge Palace of Independence. We also saw the Notre Dame Cathedral, the historic post office building and Ben Thanh (one of the most famous markets in Vietnam). And most of all, we had time to catch up with some old friend – thank you for your hospitality to Esteban from Spain, with who we were able to meet after six years.

W Sajgonie meliśmy również okazję zobaczyć zdecydowanie inne oblicze azjatyckiej turystyki. Obcokrajowcy palą tu na potegę trawkę (bo jest tania), rozkrecają wszelkie możliwe biznesy (bez przerwy polecając siebie nawzajem), z cenami na poziomie europejskim i niestety widzą w innych obcokrajowcach głównie źrodło zarobku. Hit miasta? Dyskoteki! Przepełnione białymi z Europy, Stanów, Rosji, a czasem biznesmenami z Korei czy Japonii. Przy wejściu jest niby selekcja, ale liczy sie głównie to, że jesteś bialy;) Dyskoteka z wysokiej półki – z ochroną dokoła parkietu, DJem, muzyką światową, nie żadne tam wietnamskie hity, jak w autobusach. Jak się bliżej przyjrzeć pełna białych „samców” chętnych na azjatyckie piękne dziewczyny i tychże dziewczyn – odstrzelonych jak się da, wyzywająco, pchających się w ramiona… Podobno niektóre były „w pracy” – jak dla mnie większość wyglądała i zachowywała się jak z najstarszego zawodu świata. Ale mężczyźni korzystali chętnie – powodzenie miał każdy, bez względu na wiek, status majątkowy, kolor skóry jednak miał znaczenie.. Faceci w podróżach slużbowych, żonaci, z dziećmi w drodze, czy w stałych związkach, choć i singli nie brakowało… Dziewczyny na parkiecie obściskujące się i imitujące grupowe zabawy wiadomo z jakim podtekstem.. Podsumowując – Sodoma i Gomora… Albo ja się starzeję;)

In Saigon we had also a chance to see the other face of Asian tourism. Foreigners spend time on smoking weed (because it is cheap), setting up all possible businesses (and recommending each other), with prices at European level, and unfortunately they see other foreigners mainly as a source of income. Hit of the city? Discos! Full of white people from Europe, United States, Russia, and sometimes businessmen from Korea or Japan. There is selection at the entrance – mostly it counts that you are white;) Disco at high level – bodyguards at every corner of the dance floor, DJ, dance international hits instead of Vietnamese songs. As you look closer, the disco is full of white „males” interested in Asian beautiful girls and these girls – dress up, provocative, pushing themselves in the arms of the guys … Apparently some girls were „at work” – like to me most looked and acted like in the oldest profession of the world. But men have used happily – everyone can success, regardless of age, financial status, skin color, however, was meaningful .. The guys on business trips, married, with pregnant partners, in long term relationship, though singles too… Girls on the dance floor huging each other and imitating group play with obvious topic… Unbelievable… Or maybe it is me – getting older;)

Reklamy
Komentarze
  1. Iza pisze:

    Od razu przypomniało mi się zdjęcie z wiernym słuchaczem, kiedy wspominasz o starzeniu się; ) pierwsze zdjęcie jest bardzo wymowne kontrast między pierwszym planem a napisem wtle. Sajgon 😉

    • kasiek7 pisze:

      Oj, ruch uliczny to jest Sajgon, nie tylko w Sajgonie;) 😀 wierny słuchacz? wierny z Ciebie czytelnik:D

  2. ryan pisze:

    Czyli że Sodomia i Gomoria….. Ale miejsce w sam dla Zbyszka ode mnie z biura – po imprezie z ziołem rano o brzasku ok 13 chciał coś popracować, ale skończyło się na tym, że w googlach wpisywał „google” i czekał na wynik….:) Skończyło się, że poszedł spać na popołudniową drzemko-sjestę:))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s