Tam gdzie pieprz rośnie i kraby zimują / Where peper grows and crabs spend winter

Posted: 10/11/2014 by rysiekmirek in Journey, Kambodża / Cambodia
Tagi: , , , , , , , , ,

Kep (28)Z rajskiej wyspy wracamy na ląd by odwiedzić 3 miejsca leżące na południowo zachodnim wybrzeżu Kambodży. Pierwszym na tej liście jest Sihanoukville (nazwa może kojarzyć się z Nashville, ale miasteczko raczej go nie przypomina). Mieliśmy spore oczekiwania w stosunku do tego miejsca. Miała być dżungla, park norodowy, tradycyjne wioski rybackie i przepiękne plaże. Wszystko to i owszem znajduje się w okolicach Sihanoukville, ale jakoś bardzo nie urzeka – no może morze i plaże 🙂

From the paradise island we going back to the mainland to visit 3 places located on the south west coast of Cambodia. First on the list is Sihanoukville (the name may be associated with Nashville, but this town rather doesn’t look like that). We had a lot of expectations for this place. There suppouse to be a jungle, National Park, traditional fishing villages and beaches. All that really is located around Sihanoukville, but not enchants – actually maybe beaches do 🙂

 

I oto zdjęcia z Sihanoukville / And here photos from Sihanoukville 

Za to Kampot proszę państwa to naprawdę świetne miejsce. Może nie samo miasteczko, które oprócz marketu (nasze ulubione i najtańsze miejsca gdzie można znaleźć wszystko – my przechodzimy głównie po jedzenie, owoce i kawę ), kolonialnego centrum i rzeki z ładnym mostem nie ma za wiele do zaoferowania. Okolica Kampotu jest niesamowita, myślę tu głównie o Bokor National Park. Co to takiego? Ano kilka kilometrów w głąb lądu od brzegu pięknej zatoki znajduje się wysokie na ok 1000 metrów płaskie wzgórze, które stromo schodzi w stronę morza. Skuterowa wspinaczka na górę zajmuje ok godziny (jakieś 40 km),a to co znajduje się na górze jest dość zaskakujące. Po pierwsze duża zmiana temperatury (może być nawet do 15°C zimniej niż na dole), silniejszy wiatr i większe zachmurzenie. Po drugie dużo opuszczonych straszących budynków, świątynie, kościoły, kasyna, sporo też nowych budynków jeszcze w budowie. Na wzgórzu znajdowało się kiedyś małe miasteczko, ale po rewolucji w latach 70. opustoszało – stąd te stare budynki. Teraz są wielkie plany stworzenia mega osiedla mieszkaniowego złożonego z domków jednorodzinnych z własną infrastruktura – nie trudno zgadnąć, że nie robione jest to dla mieszkańców Kambodży. Do tego wszystkiego znajdziemy tu niezwykle formacje skalne, jezioro i wodospady, a przede wszystkim zapierający dech w piersiach widok na zatokę. Miejsce to jest jednocześnie dziwne, piękne i może nieco straszne. Gorąco polecam.

Kampot, for a change, is really great place. Maybe not the town itself, which in addition to the local market (our favorite and the cheapest places where you can find everything – we go there mainly for food, fruits and coffee), the colonial city center and the river with a nice bridge doesn’t have much to offer. But the neighborhood of Kampot is just great, I think mainly about Bokor National Park. What is it? Well, a few kilometers from the shore and the beautiful bay is high at about 1000 meters flat hill that descends steeply towards the sea. Scooter climbing to the top takes about an hour (about 40 kilometers), and what is on the top is quite surprising. Firstly, a big change of temperature (can be up to 15 ° C colder than at the bottom), stronger winds and more rain. Secondly, scary abandoned buildings, temples, churches, casinos, also a lot of new buildings still under construction. On the hill was once a small town, but after the revolution in the 70s is empty – thats why there are old buildings. Now there are big plans for a mega residential complex consisting of cottages with their own infrastructure – it’s not hard to guess that this is not getting done for the people from Cambodia. To all this we can find unusual rock formations, lake and waterfalls, but above all, a breathtaking view of the bay. The place is in the same time strange, beautiful and maybe a little bit scary. I highly recommend it.

Blisko Kampotu, również godzinę skuterowania, jest Kep. Mieścina tak samo jak Kampot znana z uprawy pieprzu – podobno najlepszy na świecie 🙂 i połowu krabów. Aby spróbować tego i tego zamówiliśmy kraba w sosie pieprzowym z limonką – palce lizać – dosłownie bo przecież je się to rękami :). W okolicach Kepu zwiedzieliśmy też gospodarstwo zajmujące się uprawą pieprzu i przy tej okazji spróbowaliśmy herbaty z pieprzu (smakuje ciekawie i podobno jest dobra na gardło). Jeszcze wizyta w parku krajobrazowym z widokiem na miasteczko oraz 3 godzinny spacer boso przez dżunglę w ciężkiej ulewie i kończymy przygodę na wybrzeżu.

Close to Kampot, one scooter-hour distance from there is Kep. Little town just as famous for the cultivation of pepper as Kampot – supposedly this pepper is the best in the world 🙂 and crabs. To try all local specialties we ordered the crab in pepper sauce with lime – delicious :). In the neighborhood of Kep there is pepper plantation and on this occasion we tried pepper tea (tastes interesting and apparently is good for the soar throat). Last thing was a visit to the scenic park overlooking the town and the 3 hour long walk barefoot through the jungle in a heavy rain and we finish the adventure on the coast of Cambodia.

Reklamy
Komentarze
  1. Izzi pisze:

    Hej 🙂 Czy to owocowy pomnik? I Durian w środku? Po próbowaniu liczi ciekawa jestem smaku takich innych owoców od jabłka i truskawki 😉

    • kasiek7 pisze:

      Durian – brawo! a raczej rondo duriana:) Owoców próbujemy tyle, że czasem trudno zapamiętać który jak smakował, ale o tym – do Ryśka, bo to On jest specjalistą owocowych smaków;)

  2. ryan pisze:

    Coś jak Silent Hill ten Bokor Park…. ;-P Ale i tam się widzę też bawią – zdaje się jakieś wesele było, czy to poprawiny…? 😀

    • kasiek7 pisze:

      Silent Hill jeszcze nie widziałam:( a co do zabawy – też nikogo już / jeszcze nie było;)

  3. mamcia pisze:

    Ale ładnie….i te super „krewety”, krabiki i rybki na patykach mniam, mniam. O wódeczce pieprzowej się słyszało ale o herbatce to jeszcze nie. Buziaki!

    • kasiek7 pisze:

      A wiesz Mamciu, że właśnie cały czas na tym rynku myśłałam, że byś miała tam prawdziwą ucztę:) A herbata pieprzowa – oryginalna i smaczna. Eh – szkoda że smaków się nie da przesłać…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s