W zwolnionym tempie / In slow (e)motion

Posted: 26/11/2014 by rysiekmirek in Journey, Laos
Tagi: , , , , ,

Don Det (10)Kambodża żegna nas nieprzyjemnie, koniecznością przekupienia urzednika, aby ten wbił nam stempel wyjazdowy. Bez dodatkowych dolarów nagle Panowie na granicy nie znają angielskiego, nie zwracają na nas uwagi, nic nie robią, a czekając na łapówkę popijają ostentacyjnie coca colę. Po stronie laotańskiej jest podobnie – płacimy za wizę i dodatkowo łapówka. Brak zasad i respektowania prawa, a może jego brak ma też złe strony. W zamian za to kilka godzin jazdy busem i wspólne przekraczanie granicy daje możliwość lepszego poznania licznych towarzyszy niedoli, z którymi trzymamy się następne dni i zwiedzamy Laos 🙂

Cambodia says goodbye to us in really not nice way, we had to bribe the officer on the border to get exit stamp in passports. Without the extra dollars gentlemen on the border suddenly don’t know English anymore, do not pay attention to us and they do nothing. While waiting for a bribe they ostentatiously sipping coca cola. Lao side is similar we are paying for a visa and an additional bribe. There are no rules and respect for the law or perhaps there is no law at all in this case. But few hours spent in bus and common border crossing gives us a chance to meet many other people going trough the same „process”, with those friends we hang out next days and we sightseeing Laos 🙂

Laos to państwo słabo zaludnione (tylko ok. 6,5 mln ludzi), mniej popularne turystycznie niż Wietnam czy Tajlandia i nieco droższe niż Kambodża. Wszystko tu dzieje się tak jakby w zwolnionym tempie, średni czas oczekiwania na obiad to ok. godzina, a lokalne whisky jest niebezpiecznie tanie – butelka (0,75l) kosztuje mniej niż cola potrzebna do jej rozcieńczenia 🙂 oba składniki to wydatek ok. 4 zł każde. Z ekipą z busa zatrzymujemy się na Don Det jednej z 4000 wysp leżącej na rzece Mekong. Oglądamy wodospady, pozostałości francuskiej kolejki oraz samą rzekę z lądu a także płynąc po niej w dętce. W tak dobrym towarzystwie – Coco, Anna, Aurelie (dziękujemy za zdjęcia, z których kilka znalazło się też tutaj na blogu), Stan, Florian, Nicki, Marie, Coraline zabawa jest naprawdę przednia. Wyspa wciąga niczym ruchome piaski – nie chce się z niej odpływać 🙂

Laos is a rather low populated country (only approx. 6.5 million people) and it’s less touristy than Vietnam or Thailand, is also slightly more expensive than Cambodia. Everything happens here like in slow motion, the average waiting time for dinner is 1 hour. Local whiskey is dangerously cheap – bottle (0.75l) costs less than cola needed to mix with it 🙂 both components will cost approx. 1 EUR each. With the team from the bus we stay at Don Det, one of the 4,000 islands located on the Mekong River. We watch the waterfalls, the remnants of the French railway and the river itself both from the mainland and sailing trough in the tube. In such a good company – Coco, Anna, Aurelie (thank you for the pictures, some of them are also here on the blog), Stan, Florian, Nicki, Marie, Coraline – fun is really great. The island draws like quicksand – you don’t want to leave 🙂

Przełamaliśmy jednak marazm wyspy i podążyliśmy na północ do Pakse trzeciego co do wielkości miasta w Laosie liczącego – uwaga – ok. 90 tyś. mieszkańców. Stolica tego państwa Vientiane to też niewielkie miasto bo niespełna 800 tyś. obywateli. Taka odwrotność Chin, jeśli chodzi o mieszkańców. Pakse to miasteczko w zakolu Mekongu z bardzo długim mostem, kilkoma światyniami i wielkim buddą na wzgórzu, jest też dobrą bazą wypadową do Bolaven Plateau. Bolaven Plateau to obszar wyżynny utworzony miliony lat temu przez erupcje wulkanu. Kraina ta obfituje w ciekawe krajobrazy i liczne wodospady; nadaje się świetnie do uprawy kawy, herbaty, juki, drzew cynamonowych, orzeszków ziemnych i wielu innych roślin. My przemierzaliśmy te tereny na wypożyczonych motorach (a może skuterach, zwał jak zwał w każdym razie silnik 100cc). Dwa dni podziwialiśmy piękno natury w doborowym towarzystwie pary przyszłych lekarzy zza zachodniej granicy. Dzięki Corin i Anna 🙂

We broke out apathy of the island and we went north to Pakse – third largest city in Laos with – attention – approx. 90 thousand residents. Vientiane, the capital of the country is also a small town with less than 800 thousand citizens. Such a inverse of China in case of population. Pakse is a town situated on riverside of the Mekong with a very long bridge, several temples and the big Buddha on the hill. What is also important it is a good base for a trip to Bolaven Plateau. Bolaven Plateau is a highland area formed millions years ago by volcanic eruptions. The land is full of interesting scenery and numerous waterfalls. It’s also perfect for growing tea, coffee, yucca, cinnamon trees, peanuts, and many more different plants. We were crossing the area on rental motorbikes (or scooters, I don’t know, anyway 100 cc engine). Two days we were admiring the beauty of nature in the good company of a couple of future doctors from behind of our western border. Thank you Corin and Anna 🙂

Okolice Pakse to również jedno z centrów khmerskiej kultury. Tu właśnie 7 wieków przed słynnym Angkor powstała świątynia Wat Phou, będąca „przodkiem” cudu świata z Siem Reap. Ruiny – w porównaniu do Ankor Wat – niewielkie, za to położone na zboczu wzgórza, co daje fantastyczny widok. I co ważniejsze – niewiele turystów, a więc dużo bardziej klimatycznie.

Around Pakse is also one of the centers of Khmer civilization. Here, 7 centuries before the famous Angkor temples, Wat Phou was established, which is „ancestor” of the famous world’s wonder from Siem Reap. The ruins are small (compare to Ankor Wat) but located on the hill slope with a wonderful view. Moreover, there is only few tourists so it has much more better atmosphere. 

 

 

Reklamy
Komentarze
  1. Iza pisze:

    Ech te granice dobrze, że szybko są za Wami. Poza tym wiecie co? podoba mi się 😉 Różnorodność, aż nie wiem które ujęcie najbardziej, bo apetyt rósł z każdym kolejnym zdjęciem, a to wodospad z tęczą i Kasicą w ekspresyjnej pozie, a to ‚smok’ w butelce, a to widoki z góry z dołu, a to grupowe, a to kolory i drzewa powykręcane na schodach z pudełek – tak mi się skojarzyło. Prawie w każdym coś na czym oko można zatrzymać. Super 🙂

  2. pytanko: czy w Wietnamie należy wykupić pociąg wcześniej tak jak w Chinach, czy spokojnie można na ostatnią chwilę?

    • rysiekmirek pisze:

      W Wietnamie jechaliśmy pociągiem tylko raz z granicy chińskiej do Hanoi i to w ostatniej klasie 🙂 Tam nie było problemu z biletem nawet na ostatnią chwilę. Pozostałą część Wietnamu przejechaliśy już na tzw. „open bus ticket” więc ciężko powiedzieć jak to jest z pociągami. Pociągi tam są droższe niż autobusy więc myślę, że nie ma dużego tłoku……Pozdrawiamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s