Archive for the ‘Ecuador’ Category

Ostatnie kilka dni pobytu w Ekwadorze i ostatnie nasze dni luźniejszego podróżowania spędziliśmy w Cuence – mieście, które Unesco uznało za warte uwagi. My również podzielamy zdanie Państwa z tej organizacji, ale bez przesady. Cuenca jest miastem kultury, sztuki, historii – przypomina nieco Kraków. Dzięki naszemu koledze z Couchsurfingu udało nam się też wyjść na miasto i spróbować jak serwuje się tutaj salsę (taniec)… Miasto – poprzecinane czterema rzekami, trzecie co do wielkości w Ekwadorze, jest pięknie usytuowane w jednej z kotlin kordyliery Andyjskiej na wysokości 2550 m.n.p.m.

The last few days in Ecuador, and the last days of our more relaxed traveling we spent in Cuenca. City that Unesco found interesting. We also share opinion of this organization, but without exaggeration. Cuenca is a city of culture, art, history – a bit like Cracow. Thanks to our friend from CouchSurfing we also go out on the town and try how they serve locally salsa (dance) … City – crossed by four rivers, the third largest in Ecuador, beautifully located in one of the Andean cordillera basins at a height of 2,550 meters a.s.l.

(więcej…)

Reklamy

Isla de la PlataJak Ekwador – to oczywiście Galapagos! Ale tych, co podróżują z ograniczonym budżetem -zapraszamy na Wyspę Srebra zwaną Galapagos dla ubogich:)

As Ecuador – Galapagos of course! But those who are traveling on a budgetwelcome to the Island of Silver (Isla de la Plata) called the Galapagos of the poor 🙂

 

(więcej…)

drodze do diabelskiego wodospadu_on the way to Pailon del DiabloA więc po trudach i brudach dżungli (z której do cywilizacji wracaliśmy 14h, choć już trochę mniej wypchaną łodzią) wybraliśmy się do Białki Tatrzańskiej Ekwadoru;) czyli Bańos de Agua Santa. Były góry, były termy, piękny kanion a nad nim most na wysokości 100m, były tez wodospady, a najważniejsze że był tez nareszcie jakiś czynny wulkan i to liczący sobie  aż 5023 m.n.p.m – Tungurahua!

So after a long and filth of the jungle (from which we returned to civilization 14h, although in a little less stuffed boat), we went to Baños de Agua Santa. There were mountains, were hot springs, beautiful canyon and bridge 100 m over it, were also waterfalls, and most importantly it was also finally an active volcano which measures 5023 m.a.s.l. – Tungurahua!

(więcej…)

w lodziW pewien kwietniowy poranek publicznym transportem rzecznym, wraz z trzydziestką innych mężczyzn, kobiet, dzieci, jednym szczeniakiem, jednym kotem w worku oraz zaopatrzeniem dla kilku sklepików i masą pudeł, toreb i tobołków, po jedynie 10 godzinach docieramy, z nieciekawego miasta o  ciekawej nazwie – Coca, do niewielkiej wioski Nueva Rocafuerte, na granicy Peru i Amazońskiej Dżungli, aby tu rozpocząć swoją dziką przygodę.

In an April morning, by public river transport, along with around thirty other men, women, children, a puppy, a cat in a bag, supply to several shops and a mass of boxes, bags and bundles, after only 10 hours we get, from a dull town with an interesting name – Coca, to a small village of Nueva Rocafuerte, on the border of Peru and the Amazon Jungle to start here our wild adventure.

(więcej…)

Wesołego Jajka / Happy Easter

Posted: 19/04/2014 by rysiekmirek in Ecuador, Journey
Tagi:

 

takie tam z nad pacyfiku

 

Podczas gdy my święta spędzamy w Puerto Lopez w Ekwadorze, chcieliśmy wam wszystkim życzyć miłych, radosnych, spokojnych, rodzinnych, zdrowych i słonecznych świąt Wielkanocnych, mokrego Dyngusa i wielu prezentów pod choinką. Załączamy też kilka zdjęć, które nam się z tymi świętami kojarzą – no wiecie, kury, jajka, pisanki i takie tam 🙂

While we are spending Easter in Puerto Lopez, Ecuador, we wanted to wish you all a nice, happy, calm, healthy and sunny Easter holidays, really Wet Monday and many gifts under the christmas tree. We attach few pictures that remind us this holidays – you know, chickens, eggs and that stuff 🙂

 

 

 

 

San Francisco de Quito – tak brzmi pełna nazwa stolicy Ekwadoru drugiej najwyżej położonej stolicy na świecie (2700 – 2850 m.n.p.m). Co wam przychodzi na myśl jak słyszycie Południowa Ameryka? Upał? Dżungla? Równik? Amazonka? Latynoskie klimaty, może salsa?….. To wszystko prawda, ale nie zapominajmy, że Ameryka Południowa to też najdłuższy na świecie łańcuch górski – Andy i duża część miejsc, które odwiedzamy, leży wyżej niż najwyższy szczyt Polski :)… Tak znów jest w Quito; jeśli chodzi o klimat to jest on bardziej europejski niż tropikalny jak wynikałoby z położenia miasta – leży przecież niemal na samym równiku.

Branie udziału w darmowych pieszych wycieczkach po centrum miasta staje się powoli naszą tradycją. Podczas takiej właśnie wycieczki po Quito udało nam się trafić do małej wytwórni czekolady gdzie mogliśmy prześledzić proces jej produkcji począwszy od uprawy kakaowca po produkcję słynnych Szwajcarskich czekoladek. Mieliśmy też okazję spróbować świeżych ziaren kakaowca przed fermentacją oraz liści Stevii rośliny, która jest 300 razy słodsza niż cukier.

San Francisco de Quito – this is the full name of the capital of Ecuador, second the highest capital city in the world (2700 – 2850 m.a.s.l ). What comes to your mind when you hear South America ? The heat ? Jungle ? Equator ? Amazon ? Latino atmosphere, maybe salsa ….. It ‚s all true , but do not forget that South America has also the world’s longest mountain chain – Andes and a big part of what we visit is higher than the highest peak of Polish mountains 🙂 … So once again Quito has climate more European than tropical result of the location of the city – it is almost at the equator.

Taking part in free walking tours around the city centre is slowly becoming our tradition . During such a tour of the Quito we managed to hit the small chocolate factory where we could trace the process of its production begining from cocoa cultivation to the production of famous Swiss chocolates. We also had the opportunity to try fresh cocoa beans prior to fermentation and leaves of Stevia plant, which is 300 times sweeter than sugar .

(więcej…)

Rucu Pichincha Ta historia musi zacząć się dużo wcześniej – na wszystkich poprzednich wycieczkach, kiedy to mój przewodnik polecał porządne obuwie, a potem gotowałam się w górskich butach, podczas gdy przechodzący obok ludzie byli w tenisówkach, sandałkach, a Rysiek w klapkach.

This story has to start much earlier on all previous trips, when my guide recommended decent shoes, and then I was extremely hot in mountain boots while other people around were in sneakers, sandals and Rysiek was in flip-flops.

 

(więcej…)