Archive for the ‘Colombia’ Category

n_Ipiales (2)Od ok. tygodnia jesteśmy już w Ekwadorze, a tymczasem wspomnienia z Kolumbii dalej z nami:) Dziś relacja z ostatnich już, odwiedzonych przez nas, kolumbijskich atrakcji.

For about a week, we are already in Ecuador but memories of Colombia are still with us 🙂 Today, a report with the last Colombian attractions we visited.

 

 

(więcej…)

Reklamy

El PenolJakąś godzinę drogi od Medellin stoi sobie skała. Tak po prostu, pośrodku płaskiego terenu, wyrasta 200 metrów wyżej niż otoczenie (wysokość bezwzględna: 2137m.n.p.m), ma 22000metrów sześciennych objętości i szacuje się, że jakieś 66 milionów ton.

About an hour drive from Medellin there is a rock. Just like that, in the middle of flat land, grows 200 meters above the surroundings (altitude: 2137above sea level), it has has 22000metres cubic volume, and it is estimated to have 66 million tons.

 

(więcej…)

Tak mawiano w czasach „świetności” Pablo Escobara. Klimat tego miasta udzielił się też chyba mi podczas wybierania zdjęć do posta z puli zdjęć odrzuconych jako druga kategoria 🙂 A może to ta herbata…. 🙂 Więc dla fanów historii polecam obejrzenie poprzedniego już zaktualizowanego posta „Jak Feniks z popiołów” pod kątem nowych zdjęć. A żeby nie było posta bez zdjęcia to takie oto owoce udało się nam spróbować w parku Arvi. Nie pytajcie o nazwe – zapomniałem, ale owoce były świetne 🙂

Such a saying was popular in times of „glory” of Pablo Escobar. The climate of this city probably affected also me when I was choosing photos to post from a set of images rejected as a second category 🙂 Or maybe this tea …. 🙂 So, for fans of history, I recommend watch already updated the previous post, „Like Fenix from the ashes” for new pictures. But there is no post without photo so this kind of fruits we tasted in park Arvi. Don’t ask me about the name – I forgot – but fruits were great 🙂

n_fruits

Po dwóch dniach w niezwykłym Tayrona Park, wracamy do Santa Marta, tam wsiadamy do autobusu by po 17 godzinach jazdy i przebyciu 800 km po nieraz naprawdę krętych Kolumbijskich drogach docieramy do Medellin (czyt. Medezin). Miasto to pięknie położone w dolinie, a może kotlinie na wysokości ponad 1500 m.n.p.m gdzie panuje wieczna wiosna – temperatura oscyluje niemal cały czas wokół 20 st.. Miasto to było przez dziesiątki lat jednym z najniebezpieczniejszych miejsc na świecie. Co dzień dochodziło tu do morderstw, wybuchów bomb i innych aktów przemocy. Medellin to miasto, w którym żył i którym de facto rządził Pablo Escobar, jeden z najbardziej bezwzględnych i brutalnych baronów narkotykowych w historii, który w latach swojej świetności zarabiał ponoć 1 mnl dolarów dziennie. By zdobyć i utrzymać władzę stosował taktykę „plata o plombo” – srebro lub ołów. Do 2003 roku Medellin było wg Interpolu najniebezpieczniejszym miastem na świecie. Jak pewnie domyślacie się 11 lat temu nie było by nas w Kolumbii, a na pewno nie w Medellin i pewnie nie w jednym kawałku 🙂 Jeszcze 15 lat temu na koncertach wybuchały bomby, a po centrum miasta mieszkańcy Medellin nie mogli się bezpiecznie poruszać nawet w dzień.

After two days in an extraordinary Tayrone Park , we are going back to Santa Marta, to take a bus and then after 17 hours of driving and traveling 800 km (trough sometimes really winding Colombian roads) we reached Medellin (pron. meðeˈʝin) . The city is beautifully situated in a valley, or maybe in a dale – at an altitude of over 1500 meters above sea level where there is eternal spring – the temperature fluctuates almost all the time around 20 degrees Celsius. City was for decades one of the most dangerous places in the world . Every day there were murderers here, bomb blasts and other acts of violence . Medellin is the city in which lived and which was de facto ruled by Pablo Escobar , one of the most ruthless and brutal drug lords in history, who in his best years, reportedly earn 1 mnl dollars a day. To gain and maintain power applied the tactics of  „plata o plombo ” – silver or lead . By 2003, Medellin was declared by Interpol most dangerous city in the world . As you probably guessed 11 years ago, we would not be in Colombia, and certainly not in Medellin , and probably not in one piece 🙂 Even 15 years ago, a bomb exploded at the concerts , and in the downtown of Medellin residents could not move safely , even in day….

 

(więcej…)

Tyrona National Park (3)  -Musicie tam jechać – przekonywał nas Camilo, znajomy Kolumbijczyk. A że rekomendacje ludzi to jest to, co podróżnicy lubią najbardziej – trafiliśmy w okolice Santa Marta, do Parku Narodowego Tyrona.

You must go there – convinced us Camilo, our Colombian friend. And because the recommendations of people is that what travelers like the most we went to the neighbourhood of Santa Marta, to Tyrona National Park.

 

(więcej…)

Z Nathalie - naszą gospodyniąNie, to tylko zona cafetera w Kolumbii oraz nasz odpoczynek…… od podróży oczywiście;) Tym razem, w ramach wymiany nocleg za pomoc, budowaliśmy bambusowy domek na fince niedaleko Armenii i Calarci. Netu niestety nie było, więc i postów nowych było brak, ale się poprawimy:) Krótka fotorelacja poniżej.

No, it was just the cafetera zone in Colombia and our rest from the trave, of course😉 This time, in the help for accommodation exchange, we were  building a bamboo house on a finca near Armenia and Calarca. Net unfortunately none, so there were not new posts, but we will improve 🙂 Brief footage below.

 

(więcej…)

Cartagena de Indias, duże, piękne i bardzo turystyczne miasto kolonialne na północy Kolumbii. Jest tu piekielnie gorąco nie tylko dlatego, że niedaleko stąd (w Barranquilli) urodziła się Shakira, a w samej Cartagenie ma jeden z wielu swoich domów. Miasto od początku swego istnienia było jednym z głównych ośrodków handlu niewolnikami oraz miejscem skąd odpływały hiszpańskie statki wywożące cenne dobra materialne z Ameryki Południowej. Na początku miasto było słabo ufortyfikowane i często padało ofiarą piratów, dlatego w XVII w. zdecydowano się zbudować ponad 11 kilometrowy mur wokół miasta. Siłą roboczą byli oczywiście niewolnicy, których zginęło tu ponad 12 000 podczas budowy murów.

Jak zobaczycie na zdjęciach poniżej, pochodziliśmy trochę po mieście i próbowaliśmy lokalnych przekąsek „arepas” oraz supersłodkich ciastek kokosowych. Zjedliśmy też sałatkę owocową od pani w kolorowej sukni oraz zobaczyliśmy dość niezwykłe drzewo życzeń – pomysłu Yoko Ono. Udało nam się także zobaczyć rzeźby z blachy, spotkać papieża i poczuć trochę miejskiego handlu ulicznego włącznie ze stoiskiem rybnym gdzie sprzedawano również rekiny w całości (niestety brak zdjęcia, ale jak wygląda pospolity Sphyrna zygaena, chyba każdy wie).

Oprócz Shakiry pomieszkują tu również: noblista Gabriel García Márquez oraz Juanes (ten od „Tengo La Camisa Negra” (tł. Mam czarną koszulę)). Podróż w czasie do lata 2005 roku zafunduje nam Juanes 🙂

(więcej…)